Ostatnia plansza
05 grudnia 2024, 22:48
Julia siedziała przy biurku, wpatrując się w ostatnią planszę, którą miała ukończyć. Tysiące drobnych szczegółów, każdy element wymagał precyzji, ale teraz wszystko zdawało się rozmyte. Słowa, które napisała w wiadomości do niego, wciąż odbijały się echem w jej myślach.
„Jesteś wart wszystkiego” – powtarzała, jakby chciała przekonać samą siebie, że to wystarczy, by on to poczuł. Chociaż wiedziała, że nie może już cofnąć czasu, że jego decyzja była podjęta, nie mogła powstrzymać bólu, który narastał, kiedy zrozumiała, jak bardzo go jej brakowało.
On był na wakacjach. Z nią. Ze swoją dziewczyną. Julia widziała ich wspólne zdjęcia – beztroskie uśmiechy, egzotyczne widoki w tle. Patrzyła na nie z mieszanką dumy i smutku. Cieszyła się, że był szczęśliwy, ale każde spojrzenie na te obrazy przypominało jej, że już nie była częścią jego codzienności. Była kimś, kto dopingował go z daleka, ale nie miała prawa być tam z nim.
Był zawsze tą częścią jej życia, która dodawała jej siły, inspiracji, a jednocześnie przypominała, jak kruche potrafią być relacje. To ona go namawiała, dopingowała, żeby sięgnął po to, czego pragnął. Ale teraz, gdy jego marzenie stało się rzeczywistością, jej codzienność nagle stała się pusta.
Sięgnęła po książkę, o której pisała. Przeczytała ją wcześniej, by upewnić się, że to coś, co pomoże mu w nowej drodze. Wiedziała, że może wyciszyć jego myśli, uporządkować chaos i zastąpić złe wspomnienia nowymi, dobrymi. Tak jak obiecała sobie zrobić dla siebie.
Jednak w jej sercu wciąż królowała pustka. Tęsknota była jak ciężar, który ciągnął ją w dół. „Chciałam za tobą pobiec...” – mówiła w myślach, przypominając sobie moment pożegnania. Stała w drzwiach, patrząc, jak znika za rogiem, próbując zebrać odwagę, by przytulić go po raz ostatni. Ale nie zrobiła tego.
Spojrzała na planszę przed sobą. Zostało kilka ostatnich zdań do przetłumaczenia na angielski. Wzięła głęboki oddech i zaczęła pisać. To była jej codzienność – pracować, organizować, działać – podczas gdy jej serce było gdzie indziej.
Gdy skończyła, oparła się na krześle i spojrzała na skończony projekt. Był idealny. Każda linia, każda litera na planszy była starannie przemyślana, tak jak wszystko, co robiła dla niego.
Zamknęła laptopa i spojrzała przez okno. „Odpoczywaj i resetuj wszystko...” – pomyślała. Wiedziała, że gdziekolwiek jest, z kimkolwiek jest, będzie pamiętać, że zawsze była z niego dumna. Bo choć brakowało jej jego obecności, wierzyła, że wygra wszystko, co dla niego ważne.
A ona? Ona skończyła swoją planszę. Może kiedyś, gdy on wróci, pokaże mu ją i powie to, czego nie zdążyła powiedzieć wtedy, stojąc w drzwiach. W końcu niezależnie od tego, gdzie był i z kim, jego szczęście zawsze było dla niej ważniejsze od jej własnego.
Dodaj komentarz